Rama procesu
To nie jest kurs do obejrzenia w samotności. To proces grupowy dla osób, które po rozstaniu utknęły w pustce, analizowaniu, czekaniu i głodzie bliskości.
Pracujemy nie tylko z tym, co rozumiesz w głowie. Pracujemy też z tym, co dzieje się w ciele: napięciem, impulsem kontaktu, lękiem, bezsennością, ściskiem w klatce piersiowej i stanem wewnętrznego alarmu.
Bo po rozstaniu nie wystarczy „wiedzieć, że trzeba odpuścić”. Trzeba jeszcze nauczyć ciało, że cisza drugiej osoby nie jest końcem świata.
Program łączy pracę psychologiczną, mentoring, elementy regulacji układu nerwowego, pracę z przekonaniami, językiem i tożsamością oraz doświadczenie grupy, która przechodzi przez podobny moment w tym samym czasie.
Grupa jest tu ważna. Nie po to, żeby się porównywać. Po to, żeby przestać przeżywać swój kryzys w izolacji. Żeby zobaczyć własny wzorzec w bezpiecznym lustrze innych ludzi. Żeby usłyszeć: „ja też tak miałem” — i nie zamienić tego w wstyd, tylko w początek zmiany.
Miesiąc pierwszy
Na początku zatrzymujemy to, co przejęło ster: analizowanie rozmów, sprawdzanie telefonu, czekanie na znak, impuls kontaktu i ciało w stanie alarmu.
Uczysz się rozpoznawać, co dzieje się w Tobie, kiedy pojawia się pustka. Zamiast ją zagłuszać albo natychmiast szukać ulgi na zewnątrz, zaczynasz wracać do siebie przez ciało, oddech, uwagę i obecność.
To etap odzyskiwania pierwszego wpływu. Nie nad drugą osobą. Nad własną reakcją.
Miesiąc drugi
Kiedy opada pierwszy chaos, zaczynamy patrzeć głębiej. Nie po to, żeby szukać winnego. Po to, żeby zobaczyć wzorzec.
Gdzie zacząłeś się dopasowywać. Gdzie przemilczałeś własne potrzeby. Gdzie ratowałeś, kontrolowałeś, czekałeś, zasługiwałeś albo oddawałeś za dużo, żeby nie stracić kontaktu.
Tu zaczyna się odbudowa granic. Nie jako muru przeciwko ludziom. Jako miejsca, w którym znowu wiesz, gdzie kończy się ktoś inny, a zaczynasz Ty.
Miesiąc trzeci
Nie wracasz do starej wersji siebie. Ona też była częścią historii, która doprowadziła Cię do tego miejsca.
W trzecim miesiącu pracujemy z tym, jak zaczynasz o sobie myśleć, mówić i decydować po tej relacji. Zmieniasz nie tylko zachowania, ale też wewnętrzną opowieść: z „dlaczego mnie nie wybrano?” na „gdzie ja przestałem wybierać siebie?”.
Uczysz się być blisko bez rozpuszczania się w relacji. Czuć tęsknotę bez zdradzania siebie. Wybierać bez błagania o wybór.
To jest etap, w którym rozstanie przestaje być tylko stratą. Zaczyna stawać się przejściem.
Nie do tego, co było. Do siebie — głębiej niż wcześniej.
W praktyce dostajesz
Prowadzący
Jeśli po rozstaniu budzisz się z napięciem w ciele i pierwszym ruchem sprawdzasz telefon — wiem, w jakim miejscu jesteś.
Wiem, jak wygląda ten cykl. Wracanie do ostatnich rozmów. Odtwarzanie słów, gestów i momentów, w których może „dało się jeszcze coś uratować”. Jedną częścią rozumiesz, że musisz odejść. Drugą wciąż czekasz na wiadomość, która zatrzyma ból.
Znam też ciszę, która nie jest spokojem. Ciszę, która uruchamia głód kontaktu, potrzebę wyjaśnienia i impuls, żeby zrobić jeszcze jeden ruch. Wtedy łatwo pomylić miłość z lękiem przed utratą.
Znam to nie z podręcznika. Sam przez to przeszedłem.
Przez ostatnie 13 lat jako psycholog i coach towarzyszyłem topowym liderom i zespołom w momentach dużej presji, kryzysu i zmiany. Widziałem, jak pękają stare strategie. Jak rozpada się poczucie kontroli. Jak człowiek, zespół albo cała organizacja musi przejść przez chaos, zanim odnajdzie nowy sposób działania.
Ale mimo całego tego doświadczenia nie byłem w pełni gotowy na swój kryzys. Moje doświadczenie brutalnie przypomniało mi jedno: najbardziej niebezpieczny moment nie przychodzi wtedy, kiedy boisz się, że stracisz kogoś. Przychodzi wtedy, kiedy zaczynasz tracić siebie, żeby tego kogoś nie stracić.
Przez moment, w którym przestajesz czekać, aż ktoś wróci i zakończy Twój ból. I zaczniesz rozumieć, że największy powrót, jaki ma się wydarzyć, to Twój powrót do siebie.
Nie po to, żeby udawać, że to nie bolało. Po to, żeby z tego bólu nie zrobić więzienia, tylko przejście.
Kryzys po relacji nie musi być końcem historii. Może być momentem, w którym pierwszy raz naprawdę zobaczysz, gdzie zacząłeś siebie opuszczać.
Nie po to, żeby cofnąć przeszłość.
Po to, żeby przestać ją powtarzać.
Dołącz do waitlisty pierwszej edycji programu i sprawdź, czy to jest droga dla Ciebie.